11.2.16

Walentynki w rytmie slow, czyli o tym jak ani Ty ani on nie potrzebujecie prezentów z tej okazji



Pisanie tego postu przyszło mi bardzo łatwo - nie sprawia mi żadnej trudności pisanie o czymś, co uważam za spełnienie swoich marzeń przynajmniej z tej jednej, bardzo ważnej dziedziny życia, jaką jest związek, miłość i szeroko pojęte szczęście rodzinne. :)

Z okazji Walentynek na większości blogów, które regularnie odwiedzam pojawiły się poradniki zakupowe. I fajnie, tylko nie bardzo mam pomysł po co i czy ktokolwiek z nich skorzysta... Chyba tylko partnerzy/mężowie blogerek, które je tam zamieściły, bo podejście do robienia sobie prezentów z okazji Walentynek uważam za bardzo indywidualne, a drogi prezent niekoniecznie odbieram jako największą oznakę miłości i przywiązania. Osobiście raczej stronię od definiowania miłości prezentami, tak samo jak jej świętowania i wyolbrzymiania tylko z okazji Walentynek. Walentynki są fajnym świętem, kojarzącym mi się z miłymi dla oka wystawami sklepowymi, wszechobecnym czerwonym, czekoladą i winem. I nie mam nic przeciwko, naprawdę bardzo to lubię, a sama okazja pobudza kreatywne myślenie i tworzenie :)

Walentynki traktuję jednak tak samo jak początek roku - mają jedynie symboliczne znaczenie. Tak naprawdę wg mnie to w zasadzie dobry moment żeby przypomnieć niedobrym facetom, o tym, że mają wspaniałe kobiety :). Z tej okazji planuję kilka fajnych atrakcji, o których możecie przeczytać poniżej:



|sukienka: Lipsy London|

... Śniadanie do łóżka:
W tym roku los uśmiechnął się do wszystkich zakochanych (dziękujemy!) ofiarowując im do świętowania niedzielę! Wolny niedzielny poranek daje mnóstwo możliwości do przyrządzenia śniadania w stylu slow, pięknego przyozdobienia tacy i kawy. Możliwe, że często (tak jak ja) jecie śniadania przygotowane przez Waszych mężczyzn, ale przecież nie codziennie dostajecie je do łóżka! To świetny sposób na powiedzenie "kocham Cię" bez użycia słów w smaczny sposób :)

... Wspólne gotowanie - romantyczna kolacja:
Nie, nie, NIE. Romantycznie na pewno nie będzie w wypełnionym po brzegi w Walentynki kinie czy restauracji. Dużo więcej przyjemności i bliskości da Wam wspólne gotowanie, krojenie, pieczenie. 
Obowiązkowo wykorzystajcie takie składniki jak: Czekolada, truskawki, czerwone wino, owoce morza, ostre przyprawy, by stworzyć coś wyjątkowego :) 

a po gotowaniu spacer po mieście....
Skoro już się najedliśmy, możemy wyjść na spacer żeby spalić kalorie. Wieczorem, o ile pogoda będzie sprzyjała, przyniesie on sporo radości, szczególnie kiedy nie spacerujecie często.


... Małe karteczki w całym domu z napisem "kocham cię":
To mój pomysł na ten rok. Dzień wcześniej przygotuję małe karteczki samoprzylepne z odpowiednim napisem, a rano, zanim wstanie mój luby rozkleję je w strategicznych miejscach.

...Wielkie czerwone, naklejone serce na szybie samochodu:
Rzucił mi się w oczy na jakiejś zagranicznej stronie i postanowiłam go wykorzystać. Kolejny, kreatywny pomysł na ten rok. W sobotni wieczór wymknę się w nocy i nakleję serducho na szybie samochodu:)

...Sesja zdjęciowa:
Kolejne Walentynki razem? A może pierwsze? Z perspektywy czasu żałuję, że tak rzadko wygłupiamy się z Michałem i nie robimy sobie głupkowatych selfie, które moglibyśmy przecież gdzieś głęboko schować i wrócić do nich po latach, pamiętając jak spędziliśmy np. Walentynki. W tym roku postaram się to zmienić i zmobilizować go (i siebie) do małej sesji telefonem :D

...Bukiet kwiatów:
Jeżeli brak jest prostych rozwiązań, pomysłów i kasy, to kwiaty są chyba najlepszym rozwiązaniem. Ucieszą każdą kobietę, spowodują, że zmiękną im nogi i wywołają uśmiech na twarzy. Tak panowie, uwielbiamy kwiaty, szczególnie takie bez okazji!

Chętnie dowiem się, jakie są Wasze mniejsze lub większe Walentynkowe rytuały albo oryginalne pomysły, które możecie mi podrzucić na ten rok! 



7.2.16

Jak oszczędzić na organizacji wyjątkowego przyjęcia w domu? Najprostsze sposoby :)


Nie wiem jak Wy, ale ja jak już pisałam bardzo lubię przyjmować u siebie gości. Żałuję, że mam tak mało czasu w tygodniu i nie spotykam się ze swoimi przyjaciółmi częściej. Jedynym w zasadzie dniem naszych spotkań jest sobota. Czasami kiedy się widzimy robimy zwykłe pizza party albo oglądamy filmy, gramy w gry lub po prostu rozmawiamy - bez fajerwerków. Czasami jednak, kiedy mam więcej czasu, wyrobię się do południa ze sprzątaniem mieszkania, staram się przygotować coś ekstra i bardziej się przyłożyć. Wtedy np. przygotowuję stół z przystawkami, kubkami na napoje, talerzykami i jedzeniem w miarę spójnym stylu.

Podstawą każdego ekstra przyjęcia są zastawa i dekoracje. Nie wiem jak Wy, ale ja po prostu uwielbiam papierowe/plastikowe dekoracje i zastawę (kubki, talerzyki, miseczki, słomki, patery, kieliszki). Według mnie nie ma prostszego sposobu, żeby zorganizować robiące wrażenie przyjęcie i przy tym oszczędzić.

Wydawać by się mogło, że zakup ich i wydatki z tym związane są zbędne - i pewnie, że będą, jeżeli nie organizujecie przyjęć albo wszystko Wam jedno, na czym serwujecie przygotowane przez siebie posiłki. Zastawy jednorazowe mają jednak sporo plusów. Trzy podstawowe to:
a. nie musicie myć naczyń po imprezie - po prostu je wyrzucicie :D,
b. każde organizowane przez Was przyjęcie może mieć inny motyw przewodni,
c. kupujecie często kompletną zastawę dla około 6 osób za mniej niż 30 zł.

Przechodząc do meritum:

1. Nie bój się papierowej zastawy i dekoracji.

Mam wrażenie, że w Polsce nadal panuje błędne wg mnie przekonanie, że na przyjęcie pasuje wystawić najlepszą zastawę , najlepsze sztućce i w ogóle wszystko to co mamy najlepsze. Jak dla mnie takie zabiegi mają sens tylko na szczególnie podniosłe okazje, jak np. Wigilia czy Wielkanoc. Oprócz nich w roku jest sporo innych, gdzie możemy z powodzeniem zmieniać motywy i kolory i świetnie się bawić przy planowaniu i organizowaniu.

IKEA

2. Na spokojnie zastanów się, czy jednorazowe naczynia do Ciebie "przemawiają".

Oczywiście zrozumiałym jest, że nie każdemu taka opcja odpowiada, a papierowa/plastikowa zastawa kojarzy Wam się z imprezami masowymi, gdzie jedzenie serwuje się w tanich, białych plastikach :) Możecie też mieć wrażenie, że "obrażacie" swoich gości. Wtedy wykorzystacie to, co macie, tradycyjnie, ale dodajcie ciekawe słomki, serwetki, świeczki, czy oklejcie szklanki taśmą dekoracyjną :).

3. Wybierz motyw.

OO tak, to moja ulubiona część! Kiedy mam już wybrany motyw szukam, porównuję ceny, robię szkice, planuje ułożenie kolejnych elementów i szukam inspiracji w Internecie!

4. Kupuj dekoracje cały rok, szczególnie podczas wyprzedaży. 

Zawsze, chodząc po sklepach z wyposażeniem wnętrz patrzę podczas wyprzedaży na papierowe dodatki na imprezy - nie ważne czy akurat jakąś organizuję czy nie. W home&you dla przykładu da się kupić papierowe słomki i dekoracje nawet do 70% taniej, tak samo w H&M Home. Dlatego skupujcie je i składujcie w specjalnym, imprezowym pudle, na pewno się przydadzą!

Paski - Home&You | papilotki -EMPIK

5. Nie bój się korzystać z serwisów zagranicznych, jak np. aliexpress.

Sama znalazłam tam mnóstwo świetnych rzeczy w rewelacyjnych cenach. Ostatnio zaczęłam się zastanawiać, czy nie cierpię na schorzenie w rodzaju ALIHOLIZMU :) Uwierzcie mi, zakupy za 3 - 4 zł, które przychodzą pocztą czasem i po dwóch miesiącach naprawdę bardzo cieszą. Ja się jeszcze nie zawiodłam.

6. Zaprojektuj samodzielnie albo przeszukaj Internet w poszukiwaniu gotowych dekoracji do druku.

Uwierzcie mi jest tego całe MNÓSTWO w Internecie. Trzeba tylko dobrze poszukać. Świetnym źródłem jest pinterest. Ja jestem zwolenniczką wykonywania dekoracji różnego rodzaju samodzielnie, jak np. w tym poście. Większość dekoracji jest tak prosta, że największe dekoracyjne beztalencie da sobie z nimi radę:P

7. Zorganizuj przyjęcie składkowe.

U nas praktycznie każde takie jest. Przez składkowe nie rozumiem zrzucania się w formie pieniężnej tylko rzeczowej:P (no chyba, że planowalibyśmy zrobić coś MEGA w rodzaju ośmiornicy czy homara, wtedy pewnie byśmy się zrzucili w formie pieniężnej). U nas przyjęcie składkowe to układ ktoś zaprasza  - ktoś coś przynosi - zwykle butelkę wina, ciasto czy sałatkę. Informujemy się tylko nawzajem co mamy w planach.Wg mnie najfajniejszy sposób na organizację przyjęcia i najlepiej funkcjonujący w praktyce. Oczywiście, kiedy wyraźnie zapraszamy np. rodziców na obiad funkcjonuje to trochę inaczej.


8. A może bez alkoholu...?

Tak też można - zaplanować na wieczór gry, taniec, rozmowy czy film. Wtedy koszty znacząco się zmniejszają. Można też umówić się na picie określonego rodzaju alkoholu i się zrzucić :)


Dajcie koniecznie znać w komentarzach, czy macie jakieś swoje sprawdzone sposoby żeby oszczędzić na organizacji wyjątkowego przyjęcia i świetnie spędzić czas ze znajomymi:)


4.2.16

Dieta redukcyjna - jak zacząć oraz o początkach aktywności fizycznej i -8 cm w obwodach (!)





Dzisiaj mamy... no tak. Już 4 luty. Na wstępie zapytam - jak tam Wasze postanowienia noworoczne (o ile były...)? Minął już miesiąc nowego roku, więc to dobry moment, żeby sprawdzić pierwsze wyniki w diecie i ćwiczeniach, policzyć do tej pory przeczytane książki, czas spędzony z bliskimi oraz czy faktycznie zaczęliście się mniej stresować drobnostkami - wszystko w zależności od Waszych postanowień ;)

Podstawy:
___________________
U mnie ten rok zaczął się dobrze z kilku względów: po pierwsze, nie mam żadnych postanowień. Nowy rok traktuję tylko jako symbol i punkt zwrotny, od którego dobrze jest coś zacząć. Dotrzymywanie postanowień i tak mi nie wychodziło, a kiedy przychodził czas refleksji niedotrzymane sobie słowo wzbudzało frustrację. W tym roku zmieniłam podejście i sposób myślenia o tym co robię i co zamierzam zrobić. Przede wszystkim pogodziłam się z tym, że w każdej dziedzinie, do osiągnięcia jakichkolwiek efektów niezbędny jest czas, cierpliwość i zaangażowanie. Bez tego ani rusz. Tak samo jak ani rusz bez 'metody małych kroczków'. Po latach badań i pracy nad sobą właśnie taki system wypracowałam.

Swoje obserwacje przeniosłam i wykorzystuję już od bardzo dawna w życiu codziennym. W tym roku do tego wszystkiego (zarówno oszczędzania, diety, ćwiczeń) doszła jeszcze ogromna motywacja związana ze ślubem. Proste, że każda pani młoda chce wyglądać jak milion dolarów.

Dieta redukcyjna:
____________________
Od dokładnie 3 stycznia jestem na diecie redukcyjnej. Do tej pory byłam zadowolona z tego jak wyglądam, nie odchudzałam się, nie liczyłam kalorii, jadłam wszystko na co miałam ochotę. Nie mogę powiedzieć, że byłam (jestem) uzależniona od fast foodów czy słodyczy, dlatego nigdy ich sobie nie odmawiałam. Słodkich napojów gazowanych nie lubię, od liceum nie słodzę kawy i herbaty. Zdrowe, samodzielnie przygotowane i nieprzetworzone jedzenie, z w miarę możliwości ekologicznych składników towarzyszyło i towarzyszy mi na co dzień od bardzo dawna. Moja waga od lat stoi w miejscu. Jednak dopiero z początkiem stycznia dowiedziałam się co robić, żeby faktycznie schudnąć.

Przejście na dietę redukcyjną wiązało się u mnie z tym, że jem dwa razy więcej i częściej niż dotychczas, ok. 5 - 6 posiłków, co 2,5, - 3 godziny. Brzmi dziwnie, prawda? Wszyscy wiemy, że tak właśnie powinniśmy jeść, ale kto w dzisiejszym, zabieganym świecie się do tego stosuje? Wszystko po to, by podkręcić metabolizm. Po miesiącu odstawienia dodatkowo wszystkiego co związane z mąką pszenną z radością stwierdzam, że mój brzuch jest wklęsły i szczęśliwy:). Musiałam też w końcu zacząć pilnować ilości wypijanej dziennie wody. Odkąd zwracam na to uwagę picie 2 - 3 litrów dziennie nie stanowi dla mnie problemu. Zostałam też największą przyjaciółką chudego twarożku i jogurtu naturalnego (nie greckiego!). To jedyne dwa produkty, które kupuję na dziale z nabiałem w supermarkecie. A jeśli chodzi o mleko, to TYLKO do kawy ;)Kiedy do wszystkiego dodam zero cukru i niezdrowych tłuszczy mam przepis na sukces.

Cheat day:
____________________
Ale nie ma tego złego! Raz w tygodniu, zwykle w sobotę, pozwalam sobie na wielki kulinarny wyskok (od 16. w sobotę pakuję w siebie wszystko, też fast foody - wiadomo, że w granicach rozsądku. Jednak po pewnym czasie do cheat meal'ów też zaczęłam podchodzić racjonalnie i zawsze zanim coś zjem myślę w jaki sposób to na mnie wpłynie i czy będę się dobrze czuć). Staram się myśleć o tej diecie jak o sposobie na życie, zdrowie i dobre samopoczucie - nie jak o wyrzeczeniach i smutkach, cieszyć się z tego, że wyglądam coraz lepiej, poprawia mi się cera i codziennie chce mi się wstawać z łóżka.


Ćwiczenia:
______________________
No cóż, to moja największa bolączka. O ile dieta jakoś idzie, to ćwiczyć mi się bardzo nie chce. Cały czas mam jednak na uwadze swoje zdrowie i staram się ćwiczyć trzy razy w tygodniu po godzinie, głównie Skalpel Ewy Chodakowskiej, boczki Tiffany oraz dziesiąciominutówki Mel B. I daję radę. Po dwóch tygodniach weszło mi to już w nawyk i czekałam na te ćwiczenia. Póki co nie nakręcam się i ćwiczę tyle ile dam radę, daje też zregenerować się mięśniom. Kiedy będzie mi brakowało ćwiczeń jeszcze bardziej zwiększę częstotliwość.

Mój słaby punkt:
______________________
Późne powroty z pracy nie wzmagają aktywności fizycznej, tata, który zaprasza na obiad i znajomi, którzy jedzą hot - dogi na stacjach benzynowych podczas podróży (kocham!), zapachy w galerii na poziomie z jedzeniem - wszystko kusi! Gotowanie i przygotowywanie posiłków dzień wcześniej też jest męczące. Ale po miesiącu patrzę na wszystko z ogromnym dystansem, asertywnie mówię nie i wyciągam swoje pudełko z jedzeniem.

Efekty:
______________________
Jak napisałam na początku posta - tym razem jestem cierpliwa. Nie czekam na efekty wszystkich powyższych zabiegów jak na zbawienie, nie przeglądam się po każdych 50 - ciu brzuszkach w lustrze:). Nie staję też na wadze, kompletnie się jej pozbyłam. Ale ubytek łącznie 8 cm przez styczeń w strategicznych punktach i talia (póki co) widoczna i o obwodzie 65 cm ( z 68 cm) działa na mnie bardzo motywująco :)

Kolejny post z tej serii zamieszczę za równy miesiąc, żeby opisać kolejne efekty. Mam też nadzieję, że pokażę Wam wstępne efekty tej małej metamorfozy!



Dajcie znać, jakie są Wasze sposoby na wymarzoną sylwetkę i utrzymanie zdrowia poprzez dietę i ćwiczenia!


2.2.16

wishlista do domu - IKEA i wiosna #2016!

           
Można uznać, że to dużo za wcześnie żeby żegnać się z zimowymi dodatkami i dekoracjami do domu - przecież mamy dopiero początek lutego. Ja natomiast już od tygodnia myślę o przygotowaniu naszego domu na wiosnę i lato i planuję w tym celu zakup kilku "niezbędnych" rzeczy. Michał jak przystało na prawdziwego mężczyznę podziela moje zdanie w kwestii zakupów niezbędników w około 40 procentach. Oczywistym jest, że mogłabym obejść się bez tych rzeczy, ale w zasadzie po co? Już kiedyś pisałam, że wygodne i przytulne mieszkanie jest dla mnie ważniejsze niż ubrania i kosmetyki, dlatego nie odmówię sobie tej przyjemności i koniec końców wyląduję w IKEI z koszykiem wypchanym po brzegi. Uwielbiam ten sklep! Jeżeli chcecie dowiedzieć się jakie są moje plany zapraszam do posta :)


    
1. Regał do sypialni. A w zasadzie dwa.
Od półtora roku jak mieszkamy mamy całą jedną wolną ścianę. Docelowo miał na niej wisieć telewizor, jednak do tej pory go nie powiesiliśmy i okazuje się, że da się bez niego żyć. Natomiast co fajniejsze rzeczy, buty i torebki biednie gniotą się po kątach szaf. Dlatego postanowiłam dać im trochę wytchnienia i zainwestować w namiastkę garderoby w stylu Carrie Bradshow. Niedrogo, a jak okazale ;). Jeśli regały mi się znudzą, albo dojdę do wniosku, że zaburzają minimalistyczną przestrzeń naszej sypialni nie będę miała wyrzutów sumienia żeby się ich pozbyć, bo koszt jednego to raptem 299 zł.


EKTORP Sofa dwuosobowa IKEAEKTORP Sofa trzyosobowa IKEA Pokrycie można zdjąć i wyprać w pralce, dzięki czemu łatwo utrzymać je w czystości.
2. Białe sukienki na kanapy.
Zakup dwóch szarych kanap model EKTORP - dwu- i trzyosobowej to jeden z naszych najlepszych pomysłów. Kanapy są świetne, wygodne, po półtora roku nadal nie "wysiedziane" pomimo codziennego korzystania, a szare pokrycie pomaga utrzymać je we względnej czystości. Jednak pomału zaczynają mi się nudzić, a IKEA daje możliwość zmieniania "sukienki" naszym EKTORP. Białe pokrycie jest świeże i pięknie wygląda, a do tego ma cudowną cenę - na kanapę dwuosobową 200 zł, zaś na trójkę 249 zł! A wiem, że bardzo odmienią wnętrze!


VÅRGYLLEN Poszewka IKEA Dzięki zamkowi błyskawicznemu pokrowiec można łatwo zdejmować.SMÅNATE Poszewka IKEA Dzięki zamkowi błyskawicznemu pokrowiec można łatwo zdejmować.

3. Poduszki w geometryczne wzory.
Jestem wprost uzależniona od kupowania nowych poszewek na poduszki dekoracyjne,  które mamy w salonie. Mam już całe wielkie pudło. Te powyżej będą super komponowały się z białymi kanapami i fotelem, który już mamy. Cena - 19,90 szt.
LEIFARNE Krzesło IKEA Plastikowa stopka z samoczynną regulacją zwiększa stabilność krzesła.JANINGE Krzesło z podłokietnikami IKEA Krzesła możesz ustawić jedno na drugim, aby zajmowały mniej miejsca, kiedy nie są używane.
4. Krzesła w stylu skandynawskim.
Odkąd mieszkamy w nowym mieszkaniu cały czas zadajemy sobie pytanie co nas podkusiło, żeby kupić tradycyjne, drewniane, dębowe krzesła zamiast tych cudeniek! Chyba tylko myśl, że kupujemy coś porządnego. W tej chwili marzę o tym, żeby pozbyć się naszych krzeseł i kupić te - 4 białe i 2 szare do stołu w salonie. Cena - 1. - 249 zł, 2. - 199 zł.
5. Nowy, minimalistyczny stolik kawowy do pokoju dziennego.
Lubimy ten który mamy aktualnie, ale zaczął się chwiać, jest podniszczony i ogólnie się nam znudził. Poza tym był bardzo niedrogi i w zasadzie tymczasowy, dlatego łatwo będzie się nam go pozbyć i zastąpić czymś bardziej designerskim.
EMMIE RUTA Komplet pościeli IKEA Tkana z farbowanej przędzy bawełna; farbowanie odbywa się przed tkaniem; zapewnia pościeli niezwykłą miękkość.DVALA Komplet pościeli IKEA Ukryte zatrzaski utrzymują kołdrę na swoim miejscu.
6. Pościel w klasyczne wzory i kolory.
Obydwie piękne, na dodatek pierwsza przeceniona. Druga w stylu "hotelowym" - zawsze chciałam taką mieć, chociaż wiem, że będzie na przysłowiowy raz i pewnie nie wytrzyma nawet tygodnia bez prania! Cena - 1.  - 109 zł, 2. - 79,99 zł.

           
           
7. Szaro - biała zastawa obiadowa dla 10 osób.
Zeszłoroczne Święta Bożego Narodzenia pokazały, jak bardzo jesteśmy gościnni i jak bardzo nieprzygotowani na przyjęcie więcej niż 6 osób na świąteczny obiad. Do tego doszła moja nerwica natręctw spowodowana brakiem takiej samej zastawy na stole, bo ostatecznie wylądowały na nim dwa różne komplety. Dlatego ważnym zakupem w tym roku będzie własnoręcznie skomponowany w IKEI komplet z szaro - białej zastawy w rustykalnym stylu - wszystko po to żebym się więcej nie wkurzała na drobiazgi. Ceny - od 9,99 - 12,99 zł za sztukę.


Dajcie znać czy macie podobne, takie same albo w ogóle jakiekolwiek rzeczy na wishliście do domu albo plany zakupowe. Podzielcie się też linkami - uwielbiam sprawdzać co chcecie kupować do domu!

31.1.16

Wieczór panieński - motyw przewodni


W poszukiwaniu swojego idealnego motywu na wieczór panieński na początku byłam mocno zdecydowana na motyw czarno - biały. Zwyczajny, bez szaleństw. Jednak później doszłam do wniosku, że kiedy szaleć, jak nie wtedy? Od takich kolorów jak połączenie złotego i różowego dosłownie zawsze stroniłam (tylko nie w sytuacji mojego epizodycznego bycia EMO za małolata - wtedy róż i czarny towarzyszyły mi praktycznie na co dzień). Jakiś czas temu szukałam idealnego kubka termicznego i terminarza na 2016 rok i wtedy trafiłam na produkty z kolekcji Katy Spade - urocze i bardzo dziewczęce, świetne gadżety! Mocno zainspirowały mnie do organizacji imprezy właśnie w tym stylu!

23.1.16

papierowe pompony - instrukcja w jaki sposób bardzo łatwo je zrobić



Jak wiecie, albo nie, planuję swój wieczór panieński. Myślę, że w dziedzinie planowania i organizacji swobodnie zasługuję na miano 'control freak'a'. Wszystko musi być dopięte na ostatni guzik! Lubię też ogranizować wszelkiego rodzaju inne przyjęcia i imprezy (praktycznie co weekend) więc dekoracje i ich wykonanie też nie są mi obce. Dzisiaj chciałam podzielić się z Wami instrukcją przygotowania bardzo łatwych i efektownych dekoracji, które zawsze się Wam podobały, ale nie wierzyłyście, że same dacie sobie z nimi radę, a kupno ich ( wydatek rzędu 3 - 10 zł za jeden pompon) wydawał Wam się niedorzeczny! Wystarczy tylko 8 minut na jednego! Zapraszam!

15.1.16

Idealny wieczór panieński #1 - o czym warto pomyśleć


Okej, okej... mamy już prawie wszystko. Nawet suknia jest już prawie wybrana. Do wesela pozostało plus - minus 6 miesięcy. Skoro najważniejsze zostało ustalone, a do załatwienia został mi makijaż ślubny i inne, powiedzmy, że mniej ważne historie, mogę zacząć myśleć o wieczorze panieńskim. Pewnie w tym momencie wiele osób w myślach mnie skrytykuje - bo w teorii ja nie powinnam o nim myśleć w ogóle. No właśnie, w teorii...

10.1.16

Wedding planner - czy warto?


Nasze przygotowania do ślubu idą pełną parą. Za nami sporo zorganizowanych tematów, sporo też przed nami. Z ważnych rzeczy jest sala, jest DJ, jest firma dekoratorka i florystyczna, teoretycznie jest fotograf (teoretycznie, bo nadal bez umowy...), nauki przedmałżeńskie również za nami. Jest i termin, ale nadal bez rezerwacji w kościele... Za nami też mnóstwo spotkań, w tym z profesjonalnymi konsultantami ślubnymi z czołowych polskich firm.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...